RSS
 

Archiwum - Lipiec, 2015

Electroday 2. Wejherowo 20.06.2015

06 lip
W Polsce raczej nie znajdziemy zbyt wielu cyklicznych imprez poświęconych muzyce elektronicznej (szczególnie w jej klasycznym wydaniu). Poza odbywającymi się od wielu lat MPM Ambient w Gorlicach i CEMF w Cekcynie do niedawna trudno było znaleźć coś naprawdę godnego uwagi. Electroday zorganizowany w Wejherowie w 2014 dawał pewną nadzieję, że coś zmieni się w tym względzie. W zeszłym roku nie było jednak pewności czy impreza zaistnieje w kontynuacji. Pod koniec marca 2015 było już wiadomo, że ciąg dalszy nastąpi pod postacią Electroday 2. Zapowiedziano występ czterech artystów: Soundwalkera, Marka Manowskiego, Dietera Wernera i Władysława Komendarka. Druga edycja stała się więc faktem. 20.06.2015 fani dźwięków generowanych sztucznie w budynku Filharmonii Kaszubskiej w Wejherowie mogli ponownie cieszyć się kontaktem z klasyczną muzyką elektroniczną. Odpowiednio wcześnie upubliczniona informacja i społeczna promocja z pewnością miały wpływ na niemal całkowite wypełnienie sali. Co zapewne ucieszyło organizatorów.

 

Rozpoczął oczywiście Łukasz Sobczak ‚Soundwalker’. Nie tylko kompozytor, ale też inicjator i współorganizator ED. Zgromadzona publiczność mogła wysłuchać kilku znanych utworów różnych kompozytorów w interpretacji tegoż artysty. Występ pod tytułem Przeboje muzyki elektronicznej przywołał wspomnienia i pewnie spodobał się większości słuchaczy (co można było wywnioskować po żywych reakcjach tejże). Mi osobiście nie za bardzo przypadła do gustu interpretacja Oxygene 7 Jeana Michela Jarre’a. Główny temat był ledwie słyszalny. Być może częściowa wina leżała po stronie złych ustawień parametrów nagłośnienia, być może gdzie indziej. Poza tym zabrakło według mnie zabrakło bardzo znanego motywu z Chariots of Fire Vangelisa. Trochę szkoda, szczególnie, że wielki Grek otrzymał za muzykę do tego filmu Oscara (więc w pewnym sensie był to przebój). Bardzo możliwe, że ten brak był związany z obowiązującymi prawami autorskimi. Mimo tych „zgrzytów” występ odebrałem pozytywnie.

Po Soundwalkerze przyszła kolej na Marka Manowskiego. Nastąpiła całkowita zmiana nastroju. Muzyka pana Marka jest bardzo nostalgiczna, wręcz smutna. Przez niektórych miłośników muzyki elektronicznej pan Marek jest uważany za polskiego Kitaro. Jak dla mnie takie porównanie, choć zrozumiałe, jest jednak dość nietrafne. Artysta czerpie inspiracje z odmiennych źródeł. Trzeba przyznać, że jest ich sporo. Zaprezentowane kompozycje tchnęły spokojem, melancholią i wspomnianym smutkiem. Prezentowane zaś wizualizacje (zdjęcia robione przez kompozytora) nasilały nastroje generowane przez instrumenty. To muzyka do zastanowienia nad przemijającym światem, ulotną chwilą. Wymaga pewnego skupienia. Co bardziej wrażliwi słuchacze mogli się nawet wzruszyć. Niestety prawdopodobnie też znudziła część publiczności, bo kilkanaście osób opuściło widownię i już nie powróciło. Trochę szkoda, że występ był stosunkowo krótki.

 

Przyszła kolej na Dietera Wernera, który zaczął z „grubej rury” od swojej „wiejsko-miłosnej” historii muzycznej. Kompozycja z pewnością zaskoczyła wielu słuchaczy i wywołała uśmiech na twarzach. Twórczość tego artysty jest mi znana (kiedyś nawet skrobnąłem jakąś recenzję nt. jednej z płyt), więc nie byłem zaskoczony. Kolejne prezentowane utwory rozbrzmiewały idealnie w sali Filharmonii Kaszubskiej i nie raz powodowały podrygiwania kolana lub karku. Pomysły DW na łączenie różnych stylów muzycznych (często bardzo odległych) w jednym utworze są ciekawe i intrygujące, ale też karkołomne. Artysta jednak płynnie przechodzi pomiędzy nimi. Można powiedzieć, że czuje się w tym jak „ryba w wodzie” kiedy gra (co nieraz można było zauważyć). Bardzo ciekawy występ.

Niestety na ostatniej części, w której miał wystąpić Władysław Komendarek nie mogłem pozostać. Inne obowiązki wzywały, więc tego fragmentu nie jestem w stanie zrelacjonować. Na pewno działo się dużo, bo nieraz miałem przyjemność uczestniczyć w show jakie pan Władysław jest w stanie wykreować na scenie (szczególnie jak widzi, że publiczność żywo reaguje).

Ponownie w Wejherowie pojawili się czterej kompozytorzy, ponownie publiczność poznała cztery indywidualne spojrzenia na muzykę elektroniczną. Spojrzenia bardzo różne, poruszające ale też i porywające. Dodatkowo doznania odbiorców zostały spotęgowane wizualizacjami i odpowiednią grą świateł scenicznych. Zaistnienie Electroday 2 daje nadzieję na następne odsłony. Z wiarygodnego źródła wiem, że kierownictwo Filharmonii Kaszubskiej jest przychylne imprezie i zależy mu na kontynuacji. Niemal całkowite wypełnienie sali pozwala optymistycznie patrzeć w przyszłość. Może tym razem gwiazdą będzie ktoś zza granicy?

 

 słuchał, fotografował i relację spisał

Grzegorz Cezary Skwarliński ©

(artykuł pierwotnie ukazał się na portalu wywrota.pl)

 

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii muzyka

 

DigitalSimplyWorld – NEUTRINO

03 lip
Wielowarstwowa muzyczna opowieść w fantastycznych klimatach.

 

Czy płodność twórcy ma wpływ na jakość dzieł wychodzących spod jego palców? Na pewno. Czy prawdziwa jest jednak teza panująca w przestrzeni publicznej, że im więcej, tym gorzej? Czy duża ilość dzieł przedkłada się na ich gorszą jakość (i odwrotnie)? Ta reguła nie pokrywa się z działalnością wszystkich twórców. Można tworzyć niewiele i marnie, można tworzyć dużo i na dobrym, często wysokim, poziomie. W dziedzinie muzyki elektronicznej przykładem na to drugie jest działalność kompozytorska DigitalSimplyWorld.

Muzyk ten od lat konsekwentnie eksploruje elektroniczno-eksperymentalne obszary dźwięków. Kolejne płyty ukazują się jednak na tyle szybko, że trudno uważniej zapoznać się ze starszymi dokonaniami twórcy. Poświęcenie większej ilości czasu na takie dokonania jest jednak wskazane. I to nie tylko by docenić pomysłowość kompozytora. Wśród ostatnio opublikowanych przez DSW płyt na dłuższą uwagę zasługuje tryptyk opatrzony tytułem NEUTRINO.


machine

 

Pierwsza część cyklu może zaskoczyć swoim specyficznym brakiem muzyki (w powszechnym rozumieniu tego terminu). Ten brak jest jednak pozorny. Choćby dlatego, że wszystko jest muzyką (co kompozytor udowadniał płytą Tout Devient La Musique ). Mroczny ambientowy klimat „rozlewa się” na machine od samego początku i wymaga pewnego skupienia (uruchomienie wyobraźni podczas słuchania może być bardzo pomocne). Bliżej niesprecyzowane odgłosy, minimalistyczny rytm i industrialne barwy budują tajemniczy i nieco mroczny klimat. Drugi utwór przynosi nieco odprężenia dzięki swojej hipnotycznej rytmice i może zaskoczyć końcową recytacją. Nie jest to do końca dobry pomysł, ale biorąc pod uwagę cały tryptyk, taki zabieg ma swoje uzasadnienie.

 

passenger

Kolejna płyta z cyklu jest dość krótka i niesie ze sobą bardziej klasyczne (i mniej eksperymentalne) ambientowe klimaty. Monotonny rytm jedynej kompozycji może przywoływać skojarzenia z jakąś bliżej nieokreśloną podróżą… pociągiem. Całkiem ciekawe i nadspodziewanie uspokajające, ale szczególnie nie zaskakuje. To zwyczajna podróż. Czasami trzeba odbyć też takie.

 


operator

Trzecia płyta to coś na kształt słuchowiska. Recytowany tekst nie pozostawia zbyt wielu złudzeń. Jest to jednak część, która „wyjaśnia” całą dźwiękową opowieść i spaja ją w całość, więc nie należy się zrażać na wstępie. Podczas słuchania mogą pojawiać się różne skojarzenia związane z szeroko pojętą fantastyką. Mi osobiście przyszła na myśl pewna idea propagowana swego czasu przez nieżyjącego już Stockhausena polegająca na traktowaniu głosu ludzkiego jak każdego innego instrumentu muzycznego. DSW jest jeszcze daleki od tego. Pewne przesłanki jednak powstały i w przyszłości wszystko jest możliwe.

Całość wyszła całkiem interesująco. Jedna część dłuższa, dwie krótsze. Niemal jak w klasycznym tryptyku, w którym mniejsze składowe (np. skrzydła obrazu) stanowią uzupełnienie głównego dzieła będąc jednocześnie jego niezbędnym elementem potrzebnym do zrozumienia całości. Mogą oczywiście funkcjonować w oderwaniu jako samodzielne części, ale ich odbiór będzie wtedy niepełny.

Wszystkie części NEUTRINO istnieją w formie wirtualnej, dostępne są w internecie w postaci plików mp3. Taki znak czasów (klasyczna płyta CD to już niemal rarytas). Kompozytor dzieli się jednak swoją twórczością ze słuchaczami bez pobierania jakichkolwiek opłat. Idea wolnej kultury w praktycznym zastosowaniu (co jawnie stoi w opozycji do opinii „znawców” twierdzących, że za jakość kultury trzeba płacić).

Grzegorz Cezary Skwarliński ©

 

NEUTRINO – machine

NEUTRINO – passenger

NEUTRINO – operator