RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘ciekawe e-booki’

„Wołanie Kukułki”, czyli kryminał w świecie mody

26 kwi

wkuku

Ludzie piszą książki z różnych powodów. W przypadku literatury uznawanej za popularną może być to chęć zdobycia rozgłosu/prestiżu, potrzeba przekazania jakiejś historii, czy też swoista odskocznia od rzeczywistości. Niektóre gatunki zwiększają szanse na uzyskanie szerokiego grona odbiorców. Wielu autorów próbuje więc swoich sił. Efekty są różne.

Nie tak dawno świat literatury zelektryzowała wieść o pojawieniu się na rynku nowego autora kryminałów. O Wołaniu kukułki mówiło się jednak głownie w kontekście utrzymywania w tajemnicy prawdziwego autora powieści (kto ukrywa się pod pseudonimem Robert Galbraith). Agent pisarza nie zdradzał kto zacz ( tłumacząc się podjętymi zobowiązaniami). Sprzedaż Wołania kukułki była jednak na tyle mizerna, że agent postanowił ujawnić kto jest prawdziwym autorem. Słupki statystyczne nagle skoczyły, bo książkę napisała znana osoba, poruszająca się jednak w zupełnie innym kręgu literatury. O tym jednak na końcu tekstu.

Powieść nie grzeszy zbytnio oryginalnością. Czytelnik otrzymuje dość standardowy kryminał z prywatnym detektywem w roli głównej. Były wojskowy z problemami osobistymi i zdrowotnymi prowadzi własną agencję detektywistyczną. Nie przelewa mu się. Nie stać go nawet na profesjonalną sekretarkę (zatrudnia osobę z agencji pracy tymczasowej). Sypia w biurze. Kiedy trafia mu się nietypowa sprawa, mimo sceptycyzmu podejmuje się jej. Dochodzenie jest dość ślamazarne. Jedynym w sumie ciekawym elementem jest przekonujące przedstawienie świata mody modelingu niejako „od kuchni”. Główny bohater nie pasuje do tego świata, ale jako człowiek nie związany w żaden sposób z branżą nie wzbudza nieufności. Londyńskie klimaty też nie są bez znaczenia, budują nastrój (możliwe chandlerowskie skojarzenia). Niestety powieść powiela wyprany schemat: ofiara, dochodzenie, wykrycie sprawcy. Wołanie kukułki nie zaskakuje. Umiarkowanie trzyma w napięciu, zawiera kilka nieoczekiwanych zwrotów akcji i może zaskoczyć zakończeniem (choć uważny czytelnik zdoła je przewidzieć). Nie będę jednak zdradzać szczegółów aby nie psuć przyjemności potencjalnym czytelnikom. Jak dla mnie sprawnie napisany kryminał. Nic poza tym. Do poczytania do poduszki jak znalazł.

Na koniec wyjaśnienie tajemnicy przedstawionej na początku tekstu. Któż to taki ten Robert Galbraith? To J. K. Rowling, autorka cyklu o Harrym Potterze. Po Wołanie kukułki sięgnąłem już po ujawnieniu autora. Fakt ten jednak nie był głównym powodem (nie miał dla mnie tak naprawdę znaczenia, byłem ciekaw samego kryminału) zainteresowania książką. Jednakże w powyższym świetle postać sekretarki występującej w powieści uzyskuje ciekawy wydźwięk. Sekretarkę Robin można uznać za alter ego Rowling.

Grzegorz Cezary Skwarliński ©
recenzja pierwotnie ukazała się na portalu Wywrota.pl

 

„Przypadkowy zabójca”, czyli co słychać w szerokim świecie

03 kwi

Nowa powieść Tomasza Mroza niesie ze sobą nową jakość i… zmianę miejsca akcji. Wprawdzie kulminacja następuje w znanym miłośnikom prozy pisarza środowisku, ale wszystko zaczyna się w Wielkiej Brytanii od tajemniczych indywiduów i ciemnych spraw, do których maluczcy nie powinni mieć dostępu. Szykuje się zamach na premiera.

mroz

Po czymś na kształt kryminału w postaci Przejścia A8 i czymś na kształt horroru w postaci Fabryki wtórów autor sięgnął tym razem po konwencję thrillera politycznego. Na swój sposób jednak tę konwencję zmienił. Dodał nowe elementy i okrasił specyficznym humorem. Nie zabraknie oczywiście komisarza Wątroby (tym razem w dwóch wersjach, nie jest to jednak wizja schizofreniczna) i charakterystycznego klimatu. Nagromadzenie pozornie niezależnych wątków i bohaterów może z początku przytłoczyć i wprowadzić pewną dezorientację. Autor jednak nie gubi się w opowieści. Umiejętnie rozwija fabułę i prowadzi akcję. Wszystko ostatecznie zazębia się ze sobą i zamyka nieoczekiwanym finałem. Niektóre zwroty akcji mogą wydawać się nieco przekombinowane. Mając jednak na uwadze wprowadzenie przez pisarza do tekstu elementów metafizycznych (np. istoty z „dołu” i „góry”; wiekowy, oporny, ale bardzo witalny demon) wydarzenia układają się w logiczną całość. Niejako przy okazji dowiadujemy się, że praca policji i służb specjalnych nie różni się zbytnio w poszczególnych krajach (zniechęcenie, frustracja, podejrzliwość między funkcjonariuszami, „haki” i spychologia). W odróżnieniu do poprzednich pozycji z „cyklu” nie spotkamy (z wyjątkiem jednego epizodu) na kartach powieści „gangu Stalowego”. Nie jest to jednak wielką stratą. Zbyt wiele się dzieje, choć mały niedosyt może być odczuwalny.

Przypadkowy zabójca nie stanowi wyraźnej kontynuacji poprzednich dokonań autora. Z powodzeniem może uchodzić za samodzielną całość. Jednakże znajomość wymienionych wyżej powieści z „serii” pozwoli na lepsze zrozumienie bohaterów i głębsze wejście w klimaty jakimi Tomasz Mróz uwodzi czytelnika. Śledzę od jakiegoś czasu twórczość autora i mogę powiedzieć, że każda kolejna historia jaka wychodzi spod jego pióra przyciąga mnie jak magnes.
 

(nie)przypadkowo wrażenia spisał
Grzegorz Cezary Skwarliński ©

 

Tomasz Mróz, Przypadkowy zabójca
Oficyna Wydawnicza RW2010 2016, e-book
 

Komisarz Wątroba znów w akcji, czyli „Fabryka wtórów”

23 mar

Ekspansja e-booków na rynku wydawniczym jest coraz bardziej zauważalna. Nowe, klasyczne w formie, wydawnictwa ukazują się także w wersji elektronicznej. Jeśli tak się nie dzieje, często kończy się to mniejszą sprzedażą, a nawet czymś na kształt oburzenia czytelniczego (vide przypadek Sezonu burz Sapkowskiego). W tej masie pojawiają się też książki, które nie potrzebowały do swojego powstania papieru.  Istnieją oficyny zajmujące się wydawaniem wyłącznie pozycji w formie elektronicznej (jedną z nich jest RW2010). Z jednej strony jest to pewien minus (czytniki e-booków nie są jeszcze zbyt atrakcyjne cenowo dla przeciętnego odbiorcy). Z drugiej strony jest to plus (bywa, że e-booki są znacząco tańsze od wydawnictw tradycyjnych, często też zdarzają się atrakcyjne promocje). Na szczęście forma nie ma większego wpływu na przyjemność płynącą z lektury.

Od momentu kiedy stałem się szczęśliwym posiadaczem czytnika e-booków szybko przekonałem się o zaletach tego urządzenia. Dzięki niemu poznałem opowieści, które w tradycyjnej formie są nieosiągalne. Jedną z nich była powieść pt. Przejście A8 Tomasza Mroza. Historia w niej opowiedziana na tyle mnie wciągnęła w swój świat, że postanowiłem sięgnąć po następną książkę tegoż autora. Szczególnie, że dzięki uprzejmości pisarza okazja nadarzyła się zaskakująco szybko.

Bohaterowie Fabryki wtórów są znani z poprzednich powieści autora, choć sama Fabryka nie jest ich dosłowną kontynuacją. Jak dla mnie jest to plus. Nie trzeba poznawać innych dokonań autora aby zorientować się w fabule. Niektóre postacie (Nowak) występujące w książce mogą jednak nieco zmylić  czytelników znających wcześniejsze perypetie komisarza Wątroby. W odróżnieniu od Przejścia A8 nie mamy tym razem, wbrew pozorom, do czynienia z kryminałem. Komisarz  prowadzi wprawdzie coś na kształt śledztwa, ale jest to raczej prywatna próba rozwikłania pewnej dość zawiłej tajemnicy z przeszłości i teraźniejszości. Czy ta próba jest udana? Wszystko zależy od indywidualnej interpretacji czytelnika. Dla niektórych odbiorców zakończenie będzie zadowalające. U innych wyzwoli chęć poznania dalszych losów ludzi i ich kopii (ups, lepiej dalej nie pisać aby zbyt wiele nie zdradzić).

Powieść jest okraszona charakterystycznym humorem (często rubasznym) i subtelną ironią (nie tylko na temat policji i polskiego społeczeństwa). Poczujemy sympatię do „gangu Stalowego”, pośmiejemy się z przypadków komisarza Wątroby i zastanowimy się nad sensem istnienia. Często też poczujemy powiew subtelnej grozy. Powieść nie omija lokalnych (i nie tylko) problemów codzienności wprowadzając jednocześnie sporo elementów realizmu magicznego. Pod płaszczykiem ciekawej, momentami intelektualnej rozrywki autor przemyca pokaźną dawkę przemyśleń na temat społeczeństwa i naszej rzeczywistości.

Grzegorz Cezary Skwarliński ©

Tomasz Mróz
Fabryka wtórów
Oficyna Wydawnicza RW2010 2013
e-book

 

Kryminał metafizyczny, czyli „Przejście A-8″

12 mar

Konwencja kryminału jest trudna do przełamania. Zbrodnia, śledztwo (często żmudne i zawiłe) i następujące po nich wykrycie sprawców (rozwikłanie zagadki). Wielu pisarzy próbowało i próbuje na różne sposoby łamać ten schemat.

Konwencja kryminału jest trudna do przełamania. Zbrodnia, śledztwo (często żmudne i zawiłe) i następujące po nich wykrycie sprawców (rozwikłanie zagadki). Wielu pisarzy próbowało i próbuje na różne sposoby łamać ten schemat. Wychodzi różnie. Czasami interesująco, czasami śmiesznie, czasami smutno. Bywa, że tragicznie. Często nieprzekonująco. Do tej pory nie spotkałem się jednak z połączeniem wątków kryminalnych i metafizycznych okraszonych tematyką sensacyjną i społeczną. W dodatku zanurzonych w sosie subtelnej ironii. Przejście A-8 Tomasza Mroza takie właśnie jest.

Enigmatyczny tytuł powieści nie zachęca zbytnio do czytania. Jednak to co odkryjemy na jej kartach może pozytywnie zaskoczyć. Są oczywiście trupy. Jest także jakieś śledztwo. Nie ono jednak okazuje się najważniejsze. Zbrodnia jest tu tylko pretekstem do przedstawienia przeżyć, przemyśleń, pragnień i żądz bohaterów. Co popycha ich do takiego a nie innego działania. Mimo zawarcia wielu osobistych przemyśleń bohaterów powieść nie należy do „ciężkich”, a wspomniane wątki metafizyczne są ciekawie wmontowane w całość. Szczególnie intrygująca jest wizja świata po śmierci (pseudośmierci?) jednej z głównych postaci opisywanej historii. Biurokracja, formularze i kruczki prawne okazują się nie mniej ważne niż na naszym „ziemskim łez padole”. I chyba na tym powinienem zakończyć aby nie zdradzać szczegółów i tym samym nie pozbawiać czytelników przyjemności płynącej z lektury. Bo przyjemność jest. I to duża. Każdy z prowadzonych wątków jest ważny, a autor nie gubi się w ich mnogości. Przeskoki w czasie nie rozpraszają (za to po części wyjaśniają niektóre tajemnice). Obraz rzeczywistości jest wiarygodny, przedstawiony z pewną dawką humoru ale też nie pozbawiony gorzkiej ironii. Uważny czytelnik odnajdzie w powieści elementy realizmu magicznego.

Warto wspomnieć, że książka ukazała się wyłącznie w wersji elektronicznej. Nie jest to może rozwiązanie doskonałe (rynek e-booków w Polsce nie jest jeszcze mocno rozwinięty), ale przynajmniej do powstania powieści nie przyczyniło się żadne drzewo (co jest wyraźnie zaznaczone w wydawnictwie).

Grzegorz Cezary Skwarliński ©

Tomasz Mróz, Przejście A-8
Oficyna Wydawnicza RW2010, 2012
E-book

 

Ebooki w wydawnictwie ZŁOTE MYŚLI cz.1

25 lip
Wydawnictwo „Złote Myśli” to jedno z pierwszych wydawnictw, które zaczęło wydawać wyłącznie e-booki. Tematyka szeroka, ale przeważają poradniki różnego rodzaju. Wśród proponowanych pozycji jest wiele bardzo ciekawych tytułów. Poniżej przedstawiam kilka bestsellerów i nowości.

Nowości
1. „Jak schudnąć i utrzymać ten efekt”

szczegółów dowiesz się tutaj

2. „Amatorski sport. Zawodowe myślenie”

szczegółów dowiesz się tutaj

3. „Rozgrywka desperata”

szczegółów dowiesz się tutaj

Bestsellery
1. „Mężczyzna od A do Z”
szczegółów dowiesz się tutaj

2. „Bogać się kiedy śpisz”

szczegółów dowiesz się tutaj

3. „Jak napisać, przepisać i z sukcesem obronić pracę dyplomową”

szczegółów dowiesz się tutaj

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii ciekawe e-booki