RSS
 

Notki z tagiem ‘ilustracje’

„Nazywam się czerwień”

07 sie

Tkwimy w kręgu zachodniej kultury przez co jest nam znana głównie literatura anglo-amerykańska, germańska, romańska i słowiańska. Dokonania literackie z innych obszarów kulturowych są słabo reprezentowane i często trudno dostępne. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że w świadomości zbiorowej są prawie nieobecne. Od czasu do czasu przebijają się jednak jakieś nazwiska. Czasami z powodu przyznanej nagrody Nobla, czasami z powodu jakiejś ekranizacji, czasami z powodu jakiegoś skandalu kulturowo-obyczajowego (np. Szatańskie Wersety Rushdiego). Rzadko bywa, że jakiś autor „wypłynie” bez wyraźnego powodu (oczywiście wyjątki istnieją, choćby Haruki Murakami). To co się dzieje w obszarze literatury w państwach islamu, z wyżej wymienionych powodów, jest w zasadzie dla większości z nas zagadką. Dlatego jak tylko nadarzyła się okazja, sięgnąłem do twórczości Orhana Pamuka. Powieść jaka wpadła w moje ręce do nowości nie należy (oryginał z 1998). Nie ma to jednak żadnego wpływu na lekturę. O jakiej książce mowa? O powieści Nazywam się czerwień

czerwien

Intrygujący tytuł nieprawdaż? Początek jest nie mniej intrygujący. Wprawdzie zaczyna się od morderstwa ale opinia trupa na temat mordercy i popełnionego czynu nie jest już standardowym posunięciem. Czy w ręku trzymamy więc kolejny kryminał (szczególnie, że coś na kształt śledztwa jest prowadzone)? A może powieść historyczną (akcja toczy się na terenie imperium osmańskiego pod koniec XVI wieku)? Można powiedzieć, że po części i to, i to. Traktowałbym jednak powyższe elementy jako swego rodzaju sztafaż literacki. Niezbędne wzbogacenie tła opowiadanej historii. O czym więc jest powieść? O miniaturzystach, ilustratorach osmańskich kontynuujących perskie tradycje i pewnej księdze (w zasadzie ilustracjach do niej), której wykonanie zlecił sułtan. Dzieło miało pokazać zachodniemu światu chwałę i potęgę władcy Imperium Osmańskiego ale ze względu na charakter stojący w opozycji do zasad religii muzułmańskiej (tekst ilustrowany miniaturami wykonanymi na zachodnią modłę, czyli sztuka figuratywna, a to w islamie jest zabronione) jego wykonanie jest utrzymywane w tajemnicy. Powstawanie owej księgi staje się pretekstem do ukazania ludzkich emocji, żądz (sława, pieniądz), rozterek (malować czy nie malować, ilustrować dla zysków czy dla sławy, czy indywidualny styl jest pożądany czy naganny) problemów i uczuć jakimi są targani bohaterowie. Oprócz zbrodni znajdziemy tu intrygę, tajemnicę, namiętny wątek miłosny, a nawet wstawki o filozoficznym zabarwieniu. Historia snuta jest przez wielu narratorów. Nie ma wyraźnie wyodrębnionego głównego bohatera. Poznajemy więc różne punkty widzenia. Nietypowe tytuły rozdziałów/części wskazują kto prowadzi w danym momencie opowieść. Szczególnie intrygujące mogą być przemyślenia wyrażane przez postaci (i rzeczy, wypowiada się nawet jedna z barw) pozornie nie mających związków z akcją ale mocno związanych z tematem miniatur. Poznamy m.in. co myśli narysowany pies, jakie zdanie ma szatan na temat ilustracji i samozachwyt czerwieni.

Niejako przy okazji autor opisuje stare perskie metody ilustrowania gdzie nie liczyło się idealne odwzorowanie rzeczywistości. Dążono do uchwycenia idei, esencji przedstawianego przedmiotu, zwierzęcia, itp. co pozwalało mistrzom malować nawet kiedy tracili wzrok (a tracili często w wyniku wieloletniego ślęczenia nad różnymi miniaturami).

Czytam różne powieści, poznaję różne historie. Niektóre z nich potrafią wciągnąć w swój świat do tego stopnia, że pochłaniam je w ekspresowym tempie. Są jednak pozycje, które z różnych powodów „smakuję” powoli. Nazywam się czerwień należy do tego grona. W tej powieści każdy szczegół jest ważny (jak w miniaturze) choć z pozoru może wydawać się inaczej. Nie ukrywam, że w przyszłości być może ponownie sięgnę po ten tytuł aby poszukać szczegółów, których nie odkryłem podczas pierwszego spotkania.

Czym więc jest Nazywam się czerwień? To powieść o sztuce, kulturze i twórcach tychże. Opowieść o kulturze odmiennej, nieeuropejskiej. Kulturze nie gorszej, choć też nie lepszej, po prostu innej. Elementarna wiedza na temat islamu może okazać się pomocna podczas lektury. Nie jest jednak niezbędna.

Grzegorz Cezary Skwarliński ©