RSS
 

Notki z tagiem ‘steampunk’

„Orzeł bielszy niż gołębica”, czyli powstanie styczniowe inaczej. 

22 kwi
  • Zaliczane do literatury fantastycznej historie alternatywne są różne. Czasami są to inne, dość prawdopodobne, wersje znanych nam dziejów. Wersje, które powstają na skutek zmiany pewnych wydarzeń z przeszłości (np. powieść „Wallenrod” M.Wolskiego). Czasami to wielce nieprawdopodobne opowieści, w których wykorzystywane są odkrycia lub wynalazki o tajemniczej/nieznanej bliżej proweniencji (np. powieść „Antylód” S.Baxtera). Czasami zaś otrzymujemy coś, co z początku wydaje się mało prawdopodobne, ale przy użyciu środków rodem z fantastyki nabiera ciekawego wydźwięku. Do tej ostatniej grupy zaliczyłbym powieść Konrada T. Lewandowskiego pt. „Orzeł bielszy niż gołębica”.  

    Historia opowiedziana przez autora jest z jednej strony fantazją z elementami steampunku, z drugiej strony całkiem  prawdopodobną opowieścią o innym przebiegu powstania styczniowego (temat dość odległy w czasie, ale do dziś budzący emocje). W wersji Lewandowskiego polski zryw niepodległościowy okazuje się zwycięski. Zwycięstwo jest jednak kruche i w dłuższej perspektywie niepewne. Z ułańską niemalże fantazją, podszytą dawką racjonalizmu, autor kreuje intrygującą wersję historii powstania i walki o utrzymanie niespodziewanego sukcesu. Bezwzględna wojna szpiegów, intrygi, niespodziewane zwroty akcji, niezwykłe ale prawdopodobne wynalazki (pędnia Łukasiewicza), polityczne „zapasy” i nieco naukowego „sosu” może sprawić, że wciągniemy się bez reszty w świat opisywany przez pisarza. Ciekawym zabiegiem jest powiązanie snutej opowieści z naszą rzeczywistością (co doprowadza do oryginalnego zakończenia). Nie będę jednak zdradzał szczegółów, aby nie psuć przyjemności z lektury.  

    Wbrew pozorom nie jest to powieść stricte rozrywkowa. Autor niejako pochyla się nad kilkoma polskimi wadami narodowymi. Szczególnie zwraca uwagę na nadmierny patriotyczny entuzjazm. Entuzjazm, który nie bierze pod uwagę realiów (i to nie tylko politycznych) europejskich.  Czytelnicy interesujący się historią znajdą w książce mnóstwo interesujących odwołań i „smaczków”. Dla mniej zorientowanych w tematyce na końcu książki umieszczono krótkie notki biograficzne postaci występujących na kartach powieści.  Krótka analiza zjawiska ruchu powstańczego i przybliżenie rozwoju techniki militarnej XIX wieku jest ciekawym uzupełnieniem. Warto też wspomnieć, że „Orzeł bielszy niż gołębica” ukazał się w serii wydawniczej „Zwrotnice czasu” (seria zawiera powieści, w których historia Polski potoczyła się nieco inaczej niż jest nam to znane). Przyjemnej lektury. 

    Grzegorz Cezary Skwarliński © 

    „Orzeł bielszy niż gołębica”  

    Narodowe Centrum Kultury, Warszawa 2013  

    Str. 424  

      

     

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii recenzje książek

 

Steampunk w pełnej krasie, czyli „Antylód” Stephena Baxtera

25 paź

Steampunk to nurt stylistyczny w kulturze (literatura, film, komiks, moda). Odmiana fantastyki często uważana za odłam cyberpunku. Jednak w przeciwieństwie do cyberpunku technika otaczająca bohaterów jest oparta na mechanice, a nie elektronice. Steampunk nawiązuje do twórczości: Juliusza Verne’a, Herberta George’ Wellsa, Marka Twaina

2079246c_jpg-lg

Niemal każdy miłośnik literatury fantastycznej wie co to jest steampunk albo przynajmniej coś słyszał o tym gatunku. Niektórzy porównują ten nurt do cyberpunku. Moim zdaniem różnica jest jednak istotna (i nie chodzi tu o urządzenia techniczne). Powieści steampunkowe to tak naprawdę historie alternatywne, a nie wizje przyszłości. Historie osadzone w wieku pary i węgla gdzie bardzo ważną rolę odgrywają wszelkiego rodzaju przedziwne machiny napędzane niekoniecznie znanymi nam obecnie źródłami energii. Powieści zaliczane do tego gatunku są różne. Znajdziemy w nich mniej lub bardziej intrygujące pomysły, tajemnicze substancje i energie (odgrywające niebagatelną rolę w opowiadanej historii), dziwne postacie, rozbudowaną maszynerię (czasami aż do przesady). Antylód Baxtera idealnie wpisuje się w ten nurt, chociaż kiedy wizja ukazała się drukiem (wydanie brytyjskie 1993) o steampunku jeszcze nic nie słyszałem.

Akcja powieści rozgrywa się pod koniec XIX wieku i jest na tyle wartka, że trudno oderwać się od lektury. Technika odgrywa oczywiście tutaj najważniejsza rolę, ale nie mniej ważne są wątki sensacyjne i społeczno-polityczne. Obecność przeróżnych, nieprawdopodobnych wręcz machin, nieoczekiwane wydarzenia i zwroty akcji oraz zaskakująca wyprawa na… Księżyc nieuchronnie kierują myśli ku twórczości Verne’a (trzeba przyznać, że klimat powieści jest bardzo zbliżony do dokonań tego pisarza, co pewnie było zamierzeniem Baxtera). Mimo tego autor Antylodu nie stroni od poruszania poważniejszych tematów. Baxter pokusił się nawet o swego rodzaju analizę stylu prowadzenia rządów (w opisywanym przypadku brytyjskich). Bohaterowie podczas jednej z wielu dyskusji spierają się nad tym, czy jeden naród ma prawo narzucać innym swój model państwa wykorzystując przy tym swoją przewagę technologiczną i ekonomiczną. W kontekście dzisiejszej polityki międzynarodowej Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej można uznać te wplecione w tekst przemyślenia autora powieści za swoistą antycypację.

Co można napisać tytułem podsumowania? Moim zdaniem Antylód to ciekawa pozycja rozrywkowa, która przypadnie do gustu wielu miłośnikom steampunku i przyjemnie wypełni czas wolny w niejeden jesienny wieczór.

 

Grzegorz Cezary Skwarliński ©

artykuł pochodzi z portalu Wywrota.pl

 

 

Stephen Baxter
Antylód
polskie wydanie: Zysk i S-ka 2003
s.272
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii recenzje książek